Otóż od dziewięćdziesięciu lat Palestyna jest w rękach Rzymu.
Od 6 roku p.n.e. rządy w Palestynie sprawują prokuratorzy Judei, zwani namiestnikami. Oni jedni mają prawo wydać lub zatwierdzić wyrok śmierci.
Było zapewne parę minut przed godziną szóstą. Wczesny kwietniowy poranek, 1300 kroków dzieliło pałac Kajfasza od twierdzy Antonia. Przeszli wąskimi uliczkami miasta przecinając dzielnicę Akra i posuwając się obok zachodnich murów świątyni jerozolimskiej. Stanęli przed rezydencją namiestnika.
W tym pamiętnym roku prokuratorem był Poncjusz Piłat. Już 7 lat sprawował rządy nad Palestyną. Zazwyczaj mieszkał w nowo wybudowanej luksusowej Cezarei Nadmorskiej, ale na święta zawsze przybywał do Jerozolimy, żeby dopilnować porządku. Nie spał.
Rzymianie wstawali wczesnym rankiem do pracy. W ten pamiętny piątek miał trochę roboty. Musiał osądzić dwóch barbarzyńców posądzonych o rozboje, a teraz jeszcze przyprowadzono Jezusa.
Żydzi wysunęli zarzuty. Wiedzieli, że Piłata nie obchodzi ich Mesjasz. Dlatego oskarżyli Chrystusa, że podburza naród i odwodzi od płacenia podatków. Kto by pomyślał, że Żydzi tak chętnie płacili podatki.
Proces Jezusa się przedłuża. Piłat nie był wzorowym władcą, ale bronił się przed bezprawiem.
Piłat szuka wykrętów. Nie chce decydować w niejasnej sprawie. Odsyła Jezusa do Heroda, porównuje z Barabaszem, próbuje zmienić karę śmierci na biczowanie, liczy na ludzkie uczucia wyprowadzając Jezusa w cierniowej koronie. A jednak lud jest bezlitosny. Czy po to Jezus otwierał niemym usta i rozwiązywał języki, żeby teraz mogli wołać „ Ukrzyżuj Go”?
Jest około godziny 11 w piątek. Proces się przeciągnął, ale wyrok zapadł. Najbardziej niesprawiedliwy w dziejach świata. 2000 lat później żydowskie czasopismo „Jeruzalem” zamieści takie słowa:
„Wyrok ten był jednym z najstraszniejszych błędów, jakie popełniła ludzkość.”
Piłat bał się, Żydzi zaszantażowali go. Gdyby nie zatwierdził wyroku, powiedzieliby Cezarowi, że wypuszcza na wolność buntownika wobec Rzymu, więc nie jest przyjacielem Cezara. Świetne kłamstwo!
Ale Piłat robi wszystko, żeby utrzymać się na stołku, na urzędzie, przy władzy z nadania Rzymu.
A Jezus cierpi. Fałszywi Żydzi, fałszywi świadkowie, fałszywe oskarżenia, fałszywe poinformowanie Piłata, niesprawiedliwe zatwierdzenie wyroku. Zawsze znajdzie się paragraf, żeby zabić wroga.
Te sceny Ewangelii odsłaniają nam jedno z najbardziej niesprawiedliwych i bolesnych cierpień, jakie człowiek spotyka w życiu – cierpienie dobrego imienia.
Jak to jest z tym cierpieniem?
Najbardziej bolesnym cierpieniem tego rodzaju jest fałszywe świadectwo.
Może dzisiaj niewiele jest takich przypadków, żeby ktoś włóczył sąsiada po sądach i wymyślał na niego nieprawdę. Nie brak jednak codziennego kłamstwa, któremu na imię oszczerstwo. Podobno Policja, Straż Miejska, Urząd Skarbowy, są zasypywane donosami na sąsiadów.
Nawymyślają niektórzy niestworzonych rzeczy o jakimś człowieku, a potem już nie sposób, żeby naprawić swoją opinię. A ta jest bezcenna.
Kolega zakochał się w dziewczynie. Normalna sprawa. Ale miłe koleżanki tak bardzo były zainteresowane i zazdrosne, że naopowiadały tej dziewczynie, z jakiej rodziny pochodzi, jak to biednie w domu mają urządzone, a co robił wieczorami, a że taki jest w szkole, a jego ciotka to jędza, itp.itd.
Choćby dziewczyna była święta, to zawsze pozostanie w jej sercu negatywny obraz swojego chłopaka.
Hejty w mediach społecznościowych, nasycone nienawiścią, złością, chęcią odwetu, zazdrością doprowadzają do wielu tragedii.
Cierpienie oszczerstwa potrafi bardzo zranić serce. Bóg mówi do proroka Ezechiela:
„ Są u ciebie ludzie rzucający oszczerstwa w celu zabijania”.
Przypomnijmy, że Bóg jasno powiedział w VIII przykazaniu:
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu!
Bardzo częstym cierpieniem dobrego imienia jest obmowa, plotka.
To grzechy języka, najbardziej powszechne i najbardziej lubiane.
Jest to grzech, który wszystkich dotyczy, nie bez powodu mówi przysłowie, że do rozmowy między kobietami trzeba trzech kobiet: dwóch, które rozmawiają i trzeciej, o której się rozmawia. Nowoczesność sprawiła, że to przysłowie jest w dużej mierze nieaktualne. Wystarczą media społecznościowe. Można przyłożyć komu się chce.
Jest takie stare, może wam znane opowiadanie. Było to w XVI w. Pewna hrabina przyszła do św. Filipa Neri do spowiedzi. I wyznaje grzechy języka. Święty za pokutę kazał jej rozrzucić worek pierza gdy będzie wiał wiatr. Po pewnym czasie dama znów stoi u krat konfesjonału i znowu wyznaje te same grzechy. Święty każe jej pozbierać piórka, które poprzednio rozrzuciła na wiatr.
Hrabina nie powiedziała ani słowa. Kronikarze piszą, że już zaprzestała plotkować i obmawiać.
Zapytajmy o przyczynę oszustw, oszczerstw, plotek, hejtów.
Źródłem zawsze jest człowiek. Nie lubię koleżanki w pracy, sąsiadki, pani w szkole, kuzyna w rodzinie – to zawsze z zadowoleniem wezmą go na języki, żeby go poniżyć….
Tak zwany resentyment, niechęć do kogoś.
Są także inne przyczyny tego grzesznego zjawiska, o czym w następnym odcinku.